sobota, 4 stycznia 2014

Z Louis’em byłam przyjaciółmi od dawna. Pamiętam każdy szczegół z naszej przyjaźni nawet ten najdrobniejszy np. jak szłam z lodem w ręku a on mnie popchał na jakąś panią. Dopóki się nie zgłosił do X-Factora. Przeszedł dalej jako zespół z takimi jednymi chłopakami nie znałam ich. Zaczął wtedy z nimi spędzać coraz więcej czasu. Spotykałam się z nim tylko raz w tygodniu a kiedyś to całymi dniami, więc każda teraz z nim chwila jest dla mnie wyjątkowa. Ma mniej czasu bo jeżdżą na koncerty na drugi koniec świata. Gdy już jedna trasa się skończyła miała zacząć się druga, a ja dałam mu ultimatum albo chłopcy albo ja. Nie odpowiedział nic tylko się odwrócił i poszedł do nich.
*Następnego dnia*
Zadzwonił mój telefon to był Lou byłam na niego strasznie wkurzona ale odebrałam po chwili namysłu.
Ja: Halo? Louis?
L:Tak to ja muszę Ci coś powiedzieć.
Ja: Co takiego? -zapytałam zaniepokojona
L:No bo… no bo ja jutro zaczynam drugą trasę koncertową i nie będzie mnie przez 3 lata –rozłączył się
Ja: Halo..?Jesteś tam jeszcze?- wybuchłam płaczem, co ja sobie myślałam wtedy dając mu ultimatum
Jak to 3 lata nie będę Cie widzieć no jak??Nie wytrzymam!- myślałam
Na szczęście miałam numer do jego kolegi Harry’ego do którego zadzwoniłam.
H: Halo, kto mówi?
Ja: Yyy… to ja Veronica.
H: Ahh cześć potrzebujesz czegoś?
Ja: Tak możemy się spotkać dzisiaj? Tylko Ty i ja?
H: Jasne no to może u mnie?
Ja: Okay ale nie wiem gdzie mieszkasz
H: To podaj mi swój adres to przyjade po Ciebie.
Ja: Broadwey 5- rozłączyłam się bez słowa
- Hmmm może on mi pomoże wygląda na miłego chłopaka
Ubrałam czarne rurki zieloną koszulkę białą basebolówkę i białe converse.
Pod dom podjechało czarne Porshe domyśliłam się  że to Harry. Wyszłam zamknęłam dom na klucz i wsiadłam do auta, w lusterku zobaczyłam że ktoś siedzi z tyłu to był Niall.
Ja: Mieliśmy się spotkać tylko Ty i ja..- powiedziałam lekko podenerwowana .
H: No tak ale….
N :Auto mi się zepsuło poprosiłem Hazze żeby po mnie podjechał do warsztatu- wciął się blondyn
H :Dokładnie!
Ja: Zauważyłam że odkąd tu wsiadłam mówicie tak niepewnie.
H: Nie…wydaje ci się- powiedział zamyślony
Ja: Nadal tak ze mną będziecie rozmawiać?! Bo jeśli taki macie zamiar wysiąde i wróce do domu
H :Ale sama chciałaś się spotkać-
Ja: No wiem ale jednak zaraz zrezygnuje z tego spotkania jak nie powiecie o co chodzi.-krzyczałam zdenerwowana.
H :Ale o nic nie chodzi nam! Masz jakieś urojenia czy co?!
Ja :Harry myślałam że jesteś miłym chłopakiem.
H :No bo jestem!
Ja: Właśnie widze, zatrzymaj się
H: Po co?
Ja: Zatrzymaj się!!-zatrzymał się – Macie ostatnią szansę na powiedzenie mi o co chodzi
H: No naprawde o nic!- bez namysłu wysiadłam
Niall: Veronica czekaj!
Ja: Słucham?! Jeśli chcesz mnie okłamać to nawet się nie odzywaj!-wrzasnęłam
N: No bo…….no bo ja się w tobie zakochałem- zamurowało mnie kompletnie sławny chłopak który podoba mi się zakochał się we mnie
Ja: Ty mi się też podobasz ,ale nie wiem jak na to zareaguje Louis.-tak kocham Lou i to bardziej niż przyjaciela.A reszta z zespołu też mi się podobali,tylko.
N: Wsiadaj ,Harry zawiezie mnie do mojego domu a wy se pogadacie.
H: Widze że cie udobruchał? Przepraszam że tak na ciebie naskoczyłem.
Ja :Ta nie ma za co to ja przepraszam za to zamieszanie.
*U Harry’ego w domu*
H: Kawe herbate?
Ja: Kawe.
H: Ile sypiesz?
Ja 1 i pół.
H :No to o czym chciałaś pogadać?
Ja: Słyszałam że macie trase za niedługo bo ta się kończy
H: No tak mamy i nie będzie nas przez 3 lata, pewnie chodzi o Louis’a?
Ja: Tak, o niego chodzi ja bez niego nawet tygodnia nie przeżyje- łzy spływały mi po policzkach
H : Nie płacz będzie dobrze zapytam się Paul’a czy mogłabyś z nami jechać w trasę –powiedział ocierając łzę z mojego policzka
Ja :Naprawdę?!- nie kryłam radości
H: Jasne już do niego dzwonie. –uśmiechnął się a w jego policzku pojawił się śliczny dołeczek
Ja :Dziękuje. –przytuliłam się do chłopaka
*Rozmowa z Paul’em*
H :Cześć Paul.
Paul: No cześć
H :Ja chciałem się zapytać bo…..
P: Pytaj śmiało!
H :Bo Louis ma przyjaciółkę oni bez siebie nie wytrzymają nawet paru dni. I chciałbym zapytać czy może z nami jechać w trasę.
P: Ehh zastanowię się w TourBusie jest miejsce tylko dla waszej piątki.
H: No to oddam jej moje łóżko a ja będę spać na materacu lub będzie spać z którymś z nas.
P: No nie wiem mówie Ci musze się zastanowić.
H: Ale dla mnie Veronicy i Lou to jest bardzo ważne!
P: Rozumiem że dla nich tak ale co ty do tego masz? –w tym momencie Hazza wyszedł z salonu do innego pokoju
H: Bo dla mnie jest ważne szczęście Louis’a to jest mój najlepszy przyjaciel i jej szczęście! Bo ona mi się podoba zakochałem się w niej rozumiesz teraz?!
P: Tak rozumiem, dobra ale co z resztą chłopców?
H: Niall się na pewno bo się lubią Liam nie będzie miał nic przeciwko a Zayn? To raczej też nie ale Perrie może być o niego zazdrosna ale nie sądze bo to porządna dziewczyna.
P :Okay  to jeśli chłopakom pasuje no to może jechać!
H :Dzięki ci bardzo!! –Harry wrócił do salonu ze smutną miną
*Koniec rozmowy przez Tel.*
Ja: I co zgodził się?!
H: no bo… nie zgodził się –łza znowu spłynęła mi po policzku
Ja :Ale dlaczego?!
H: Żartuje możesz z nami jechać!- krzyknął uradowany chłopak a ja się obraziłam i go lekko uderzyłam w ramię
H: Dlaczego mnie bijesz?
Ja: Obraziłam się na ciebie!
H: Dlaczego?
Ja: Bo mnie okłamałeś!
H: Przepraszam chciałem dla żartu nie chciałem cie zranić przepraszam!
Ja :Ha ha wybaczam ci!- rzuciłam się na chłopaka i zaczęliśmy się droczyć i bić dla zabawy
H: Miło się spędza z tobą czas nie dziwie się Louis’owi
Ja: Na prawde?!
H: Na prawde!
Ja: Ha ha no to dobrze, bo niektórzy mówią że jestem wredna, bo czasami jestem i to bardzo-…-ej a gdzie tak wgl jest Lou?
H: Pewnie u siebie siedzi i gra na X-Boxie.
Ja: I ty nic mi nie mówisz?!
H: Jeśli chcesz możemy do niego jechać.
Ja :Jasne! Dostanie opierdziel! –śmiałam się pod nosem
H: Heh, rób jak chcesz!
*Pod domem Lou*
H: Schowaj się zrobimy mu niespodziankę –uśmiechnął się złowieszczo
Schowałam się za progiem domu a Harry pukał do drzwi a gdy się otworzyły
Louis: Heja co tu robisz?!
H: No jak to co?! Ktoś do ciebie przyjechał!
Ja: Niespodzianka!!!!-krzyknęłam wyskakując przed loczka
L: Czego chcesz?- powiedział poważnym tonem
Ja: Ejj co ci jest? –złapałam go za ręke
L: Co mi jest?! –wyrwał ręke którą trzymałam
Ja :Jak mamy tak rozmawiać to ja spadam. Nara! –
Wyszłam z podwórka szybkim pędem przechodząc przez ulicę Harry wybieg za mną już byłam po drugiej stronie drogi gdy Hazze potrącił samochód obróciłam się zobaczyłam że leży na środku jezdni i podbiegłam do niego leżał nieprzytomny
Ja: Louis no na co czekasz?! Dzwoń po karetkę!!- zaczęłam płakać
L: Nie płacz będzie dobrze- powiedział przerażonym głosem
Ja: Ta jasne mój/twój przyjaciel leży nieprzytomny na ulicy i mówisz że będzie dobrze?!- Lou spłynęła łza po policzku
L: Weźmy go na pobocze-  gdy w końcu przyjechała karetka zabrali go do szpitala pojechałam z nimi, w szpitalu czekałam na wiadomości od lekarza
Ja: To moja wina!
L: Nie obwiniaj się to nie twoja wina tylko moja! To ja to wszystko zacząłem!- w końcu przyszedł lekarz
Lekarz: Będzie trzeba przeprowadzić operację
Ja: Co?! Jak to?! Co mu jest?
Lek: Na razie nie mogę udzielić więcej informacji państwu, za 30 min operujemy
*Po operacji*
Lek: Już pacjent odzyskał przytomność ,ale niestety podczas operacji były kłopoty mogą państwo odwiedzić pana Styles’a
Ja: Dziękujemy
Weszliśmy do Sali
Ja: Jejku Harry jak mi ulżyło! Przepraszam cie bardzo!!
H: Louis prosiłbym cie żebyś wyszedł na chwile, ale czekaj podejdź do mnie na chwile –Harry pocałował Lou w policzek i powiedział- a teraz wyjdź- Louis wyszedł
H: Veronico
Ja: Tak?
H: Kocham cie jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało
Ja: Też cie kocham Harry – w tym momencie maszyny które były podłączone do loczka zaczęły piszczeć a co to oznaczało….?...............koniec. Zaczęłam płakać do chłopaka podbiegło mnóstwo lekarzy zaczęli go reanimować Lou podbiegł do mnie i zapytał się dlaczego płacze
Ja: Nie widzisz co się dzieje?!
L: O kurwa- zaczął płakać razem ze mną.Nigdy nie widziałam go w takim stanie.- chodź wyjdźmy stąd
Ja: Nie! Chce jeszcze przy nim być –lekarzom się nie udało Harry zmarł a ja płakałam coraz bardziej
*Na pogrzebie*
Ja: Nie mogę w to uwierzyć Harry nie żyje. To ja powinnam wpaść pod ten samochód a nie on to moja wina!- wybuchłam płaczem
L: Cii ,uspokój się będzie dobrze, kochanie
Gdy podeszłam do trumny ujrzałam go po raz ostatni i nadal nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Znałam go tak krótko a kochałam. Kochałam i kocham 2 chłopaków naraz Hazze i mojego przyjaciela Lou.
Liam: Wygląda na to że to koniec z nami z One Direction –reszta chłopaków zaczęła płakać
Zayn: Nie, to jest jakiś głupi sen! 
Ja i reszta: Chciał/ałabym
Lou: No to chłopcy czas się pożegnać będziemy w kontakcie dzwońcie codziennie do Veronicy tylko jej nie przemęczajcie. Dziękuje za te wszystkie wspaniałe dni z wami i za wszystko co zrobiliśmy razem. Do zobaczenia
Zayn, Liam Niall: My również dziękujemy teraz każdy idzie w swoją stronę pa –wszystkim spłynęła łza po policzku i to już był koniec One Direction nikt już nie  mógł przywrócić Harry’ego i tego zespołu to był koniec na zawsze.Zespół nie może istnieć dalej bez nawet jednej osoby.

Po kilku latach byłam żoną Tomlinsona mieliśmy 2 dzieci córkę Darcy<tak chciał ją nazwać Harry> i syna Harry'ego, utrzymywaliśmy cały czas kontakt z resztą chłopców niemal co dzień się z nimi spotykaliśmy i byliśmy przyjaciółmi i nic nie mogło nigdy zniszczyć tej przyjaźni. A Harry? Jakoś się uporałam z jego śmiercią i kocham go nie jak przyjaciela, po prostu go kocham to miłość taką jaką darzę Louis’a a Lou o tym wie i nic przeciwko nie ma.A Niall?Nie wiem czy on się we mnie tak naprawdę zakochał.Czy to była tylko wymówka,żebym wróciła do tego auta.Bardzo go lubię,ale już mam męża.On swoją drugą połówkę też sobie znalazł.